Strasznie się dzisiaj ujechałem :D wróciłem do domu zamroczony, niedawno odkryłem obok Dusznik Zdr. świetny podjazd długości 5km i o dość sporym nachyleniu, oj nogi piekły :D skatowałem go 6 razy mój błąd że nie zabrałem ze sobą żadnego papciu i jak wracałem do domu to kompletnie opadłem z sił, jeszcze dojazd do domu mam pod górkę, strasznie się sponiewierałem(jak sandał rzymianina:PP), ale zadowolony jestem. pozdrawiam i do jutra ;)
30 na podjeździe i mamy sandał rzymski :D hehe dobre. Zielak nie wiedziałem że stałeś gdzieś w tłumie we Wro. Myślałem że na mini trzeba przy taśmie stać, żeby się udało przebić przed metą na 30km. tutaj fotka
dokładnie tutaj...http://www.bikestats.pl/forum/comments.php?DiscussionID=50&page=1#Item_0 wiem, że to nie ten komentarz ale nie chce mi się szukać ;P pozdro ;P
hehe no ale biedak jak włozy te 4 dętki do kieszonki, to gdzie ma upchać kotleciki sojowe z ziemniaczkami, mizerią, suróweczką i fetą? :) Trzebabyło se pożuć dętkę przez drogę, oszukałbyś żołądek :D:D:D
Reanimacja........Czesiek - zrób coś - usta-usta czy cokolwiek.... Dobra - lecę po wiadro z zimną wodą...chlup! Hehehehe człowiek uczy się na błędach ;D szkoda, że Zielak nie ma aparatu - zrobiłby zdjęcie "papciu i piciu" i powiedział: "od dzisiaj będę zawsze ze sobą woził". Ja papciu i piciu nie wożę ale ja robię mikrokilometrzyki w porównaniu z Boskim Zielakiem ;))))))