Wczoraj nie poszło, miałem już 9 km do mety, szybki zjazd, 55-60km/h, chwila nieuwagi, nie dość że zaliczyłem upadek ;/ to jeszcze nieplanowaną wycieczkę do szpitala, i ok 5 tyg jeżdżenia z głowy (ale za tydzień ma przyjść trenażer ]:-> )
straty: kierownica i sztyca do wymiany amortyzator do serwisu
wybity bark zerwane wiązadła w prawym barku duży ubytek skóry :P
mój pierwszy start maratonu oglądany z boku ;)
Komentarze (16)
Ha! Cieszysz się, wreszcie sobie odpoczniesz i w dodatku do roboty nie muszisz iść! cfaniak ;P
Twardzielu, dasz radę i odrodzisz się jak Fenix z popiołów! Wrócisz do jazdy w wielkim stylu, jak Adam Małysz! I... wygrasz TransAlp wraz ze swym partnerem!
A, co! Marzenia są po to, by o nich mówić i później je realizować, a ja chcę żeby tak było! :)
Szybkiego powrotu do zdrowia zielak Mam nadzieję, że napotkanie mnie po drodze na ów maraton nie wiążesz z tym co Ci przytrafiło.... Ja nie przynoszę pecha... tzn. nie przynosiłam do tej pory.... ;) Pozdrawiam serdecznie i DUŻO ZDRÓWKA ŻYCZĘ
No ladnie ladnie, ja na 3 etap wciagnalem sie wyzej stalem robilem fotki, mozesz obejzec, linku u mnie w bikestats takze, i filmik z jazdy do jelonki masz. Szkoda ze sie polamales, cos wiem o tym co teraz czujesz. Ale spoko wrocisz na maratoniki.
Wspołczuję :( W zeszlym roku mialem kontuzje barku i od tego czasu boli mnie na zmiane pogody. Mam nadzieje że u Ciebie nie będzie takich komplikacji i szybko wsiadziesz na rower :)