Wczoraj, nad stawkiem, na którym mieliśmy karmić łabędzie zacząłem wołać: taś, taś, taś. Wiola na to, że: to nie kaczki. No to ja: cip, cip, cip. Ona, że: to nie kury.... . To jak ...... mam wołać łabędzie na posiłek?????? :)))) Pozdrawiam - Czesiek
Nasza łydeczka powraca na jednoślad niczym feniks odradzający się w popiole:) :D Heheheh a ja myślalam że to z Toba obgadywalam ludzi, ktorzy wpisują w notce tylko przebyta km i czas ;PPP ;>>>>