Najpierw pojechałem do prezesa

Wtorek, 29 maja 2007 · Komentarze(12)
Najpierw pojechałem do prezesa oddać koszulkę klubową i do niego wyszła mi średnia ok 36km/h, zjadłem u niego naleśniczki i pojechaliśmy razem w Góry Stołowe itp.
pod koniec zrobiło się już strasznie zimno, nieprzyjemnie i wietrznie ;/
po drodze oddałem miłej Pani w sklepie mały dług za sok którego bardzo kiedyś potrzebowałem ale mi brakło :D bo inaczej wtedy bym usechł, lub musiał bym znów pić ze strumienia( pamiętny maraton w Stroniu Śląskim)
reszta trasy bez emocji..

ide śpioszkać ;)

Komentarze (12)

Koszulkę oddałeś, a spodenki, rower...? ;)
Dobrze, że oddałeś kasę. Już ona Cię zapamięta.
Następnym razem dostaniesz piciu gratis. :)
Pozdrawiam - Czesiek
Ps. To był dzień "oddawczy", a kiedy będzie "biorczy"? ;)

czesiek 11:34 środa, 30 maja 2007

heh już nawet nie pamiętam co oglądałem wczoraj w nocy w TV, bo zasnąłem :D

Idę do Blasa zobaczyć wycieczkę :)

Mlynarz 11:33 środa, 30 maja 2007

Całkiem porządny i luzacki dzień.... a odsetki oddales? ;p

Aga 08:59 środa, 30 maja 2007

tak, szedł jak pies ;PP
a mi po prostu sił brakło :))

zielak 00:57 środa, 30 maja 2007

strzeliłeś z koła znaczy zostałeś z tyłu? zabrakło mocy?

blase 00:55 środa, 30 maja 2007

nie korzystam z bufetu, ale widziałem go... bo przy nim właśnie strzeliłem z koła temu co wygrał... mała mgiełka przed oczami i urwany oddech i ... to już można sobie samemu dopisać.. jak się traci na ostatnich 10km 2 min :D

zielak 00:52 środa, 30 maja 2007

O już jest 111;p!
Eee takie to gato rozcieńczone....zresztą, czy Ty się zdążysz tego napić ???
Pewnie nawet nie wiesz kiedy bufet mijasz;p

blase 00:49 środa, 30 maja 2007

blas czasem wolałbym wodę ze strumienia niż te gatorady po których język zmienia barwę :D

zielak 00:46 środa, 30 maja 2007

aj ja jaj już poprawiam :)


a gdzie te 111? nie widzę :)

zielak 00:44 środa, 30 maja 2007

Zielak znowu data Ci się ustawiła dzisiejsza a nie wczorajsza ;)
W boguszowie widziałem zawodnika nabierającego wode ze strumienia.
Widocznie na bufetach jest jeszcze mały wybór :D
A u mnie dzisiaj 111km
pozdr!

blase 00:43 środa, 30 maja 2007

hehe szybki jesteś, dopiero co dodałem wpis, szacun :D!!!

na piwo?? jaki film? :D

zielak 00:42 środa, 30 maja 2007

szacun :D

Naleśniczki... to mi narobiłeś na wieczór apetytu :P
Idę po piwo :D
Jakiś film obejrzę sobie w TV hehe

Pani dług oddałeś - cóż z Ciebie za prawy człowiek :D
Gdyby wszyscy tacy byli... to miałbym na bilet powrotny PKP do Wrocka ;)

POZDRAWIAM!

Mlynarz 00:38 środa, 30 maja 2007
Komentowanie jest wyłączone.