Miałem dzisiaj sobie odpuścić,

Piątek, 4 maja 2007 · Komentarze(5)
Miałem dzisiaj sobie odpuścić, ale pogoda tylko zachęcała do jazdy.
Przejrzystość powietrza było super, więc zapakowałem aparat do kieszonki, oczywiście obok pompki i dętek:) kluczyków i batoników <mniam>
Plan-pojeździć po górkach, większych.
Więc już podczas kręcenia ustaliłem że wjadę na Puchaczówkę, Przełęcz Złotą i pod Ożarów(pamiętny dla mnie podjazd, jedyny na którym zmarzłem, było to w 2004r miałem już w nogach ok 230km a pogoda była do bani) następnie przez Kłodzko do Polanicy Zdr i ostatni ale już mały 2km podjazd do domu.

zdjęć jako takich nie porobiłem(wartych pokazania)
ale po drodze spotkałem kolegę z internatu z którym mieszkałem 1 rok w internacie we Wrocławiu, przyjechał z dziewczyną na kilka dni do Stronia Śl,
ale ten świat mały, hehe, on jest z Gliwic.
ale leniuszki z nich, nie mieli zamiaru po górkach chodzić, nic tylko LB :D


spokojnie po wyścigu, tętno śr

Środa, 2 maja 2007 · Komentarze(0)
spokojnie po wyścigu, tętno śr 136 :)
przyjemnie się jechało :)

pzdr wszystkich słonecznie :D

Maraton w Karpaczu

Maraton w Karpaczu

Według mapki którą dostarczył organizator trasa miła długość 91 km, ale mi wyszło
96.
Frekwencja dopisała, na starcie stanęło ok 1100 zapaleńców,
było bardzo dużo Czechów, Niemców i Austriaków, ponieważ była jakaś seria międzynarodowa, puchar coś tam, coś..
Było zimno, bardzo, ale słonecznie :)
Start opóźnił się o 20 min, a nerwówka ogarniała wszystkich :) nie mnie, bo ja zawsze jestem pozytywnie nastawiony do wszystkiego :D
Start ruszył mocno, troszkę się zaspałem aby dojść do czubka stawki, ale się udało, bo podjazd był bardzo długi..
na pierwszej pętli złapałem kapcioszka, na kamienistym zjeździe, dobiłem całym ciężarem ciała(a jest tego cielska troszkę :D ) szybo się uporałem z nim ale czołówka odeszła, troszkę mnie to podłamało, psycha siadła, strata mimo wszystko się dzięki temu powiększała:( ale resztę dystansu obyło się bez niespodzianek.
Zjazdy były męczące, szybkie i niebezpieczne, a podjazdy super, sztywne, techniczne, w sam raz dla mnie :D

Wygrał Czech Vena Hornych, resztę podium też obstawili obcokrajowcy,
wjechałem na metę ok 20 OPEN, nie wiem dokładnie, bo było straszne zamieszanie z wynikami, o 19:30 jak zbieriał się już do domu, to jeszcze nie było oficjalnych wyników.

Wrażenia SUPER, następny start już w niedzielę w Szczawnie ZDR, SKANDIA Maraton


ps. jak sobie przechodziłem po stadionie spotkałem znajomego kumpla:D



pozdrawiam!!!!!!!!!!!



dzisiejsza jazda była podzielona

Niedziela, 29 kwietnia 2007 · Komentarze(0)
dzisiejsza jazda była podzielona na 3 etapy;

1. rano do szkoły, od kuzyna, który poczęstował mnie na śniadanko pyszną zupką chińską, ten pyszny smak czułem aż do następnego posiłku :D
2.ze szkoły na PKP
3.z PKP Gorzanów, do domu , traskę obrałem sobie większym łukiem przez lasek i pola,

nie jeździło mi się dobrze, ze względu na plecak który troszkę mnie dociążał :)

no ale i tak było ... :D

chodnikowe szaleństwo :)

chodnikowe szaleństwo :)

między innymi most milenijny, zoo, krzyki, ścieżki równoległe do Kalecińskiej,
większość parków wrocławskich.
a przez powrotem do mieszkania na naleśniki ze szpinakiem do "czeskiego filmu" :D

pzdr

Jazda po Wrocławiu, byłem w

Piątek, 27 kwietnia 2007 · Komentarze(14)
Jazda po Wrocławiu, byłem w sklepie rowerowym odwiedzic kolegę :PP
woziłem się po mieście w niebieskiej polówce i szortach :D
piłem napoje chłodzące... :D
odziedziłem siostrę w Spartakusie, zszamałem obiad.

w skrócie-> relaks :D

pzdr.

ps. nie mógłbym mieszkać w mieście :(

dzisiaj w pracy jakoś szybko

Czwartek, 26 kwietnia 2007 · Komentarze(7)
dzisiaj w pracy jakoś szybko się uwinęliśmy z robotą :D
więc ruszyłem-spokojnie, zauważyłem że jak jeżdżę spokojnie to do domu wracam strasznie sponiewierany, wymęczony i odwodniony, nooo ale jak zawsze zadowolony,

Pojechałem dzisiaj jeszcze tam gdzie nie byłem i strasznie żałuję że nie zabrałem ze sobą aparatu, no strasznie mi przykro, nie zobaczycie dzisiaj tych gniotów pstrykanych przeze mnie.
A zajechałem w Góry Sowie, piękne widoki, długie podjazdy i męczące zjazdy po dziurach, spokojna droga o znikomym ruchu aut. no i ten piękny las bukowy...
aaaaa <buja w obłokach> :D
W Bielawie zajechałem do spożywczaka po piciu, a Pani bardzo miła zaproponowała mi jeszcze banany, mówiąc "zdrowo trzeba się odżywiać, a ty jeszcze sportowiec...o i z daleka..<zobaczyła napis na moich spodenkach0Duszniki Zdr> podziękowałem wciągnąłem owocki i zacząłem wspinać się na główny podjazd dnia dzisiejszego, czyli na przełęcz Jugowską :D......i znowu męczący zjazd w stronę Nowej Rudy, a potem przez Wambierzyce i Polanicę do domku..uczyć się..kłi kłi kłi


pozdrawiam!!!!!!

tętno av 137

Dzisiaj spokojnie, trasę obrałem

Środa, 25 kwietnia 2007 · Komentarze(9)
Dzisiaj spokojnie, trasę obrałem sobie tak, aby były cały czas jakieś konkretne podjazdy, w chwili wytchnienia zrobiłem kilka fotek.




edit: tak się przyglądam zdjęciom i chyba nie łapie w poziomie linii horyzontu
możliwe że to objaw zamroczenia po tych wszystkich podjazdach :))